W końcu się udało ! Wybraliśmy się na Tour de France i do tego na jego jubileuszową – setną edycję ! Co prawda samochodem, nie rowerami, ale przy okazji udało nam się zobaczyć Szwajcarię, zwiedzić setki zabytków, starożytnych miasteczek, jeść melony na ulicach Avignonu… A później już tylko doping dla kolarzy, w szczególności naszej dzielnej trójki z „Kwiatkiem” na czele. Udało się spełnić marzenie i zobaczyć jak TdF wygląda z bliska. Wrażenia są niesamowite. Setki tysięcy ludzi, tysiące szosówek, ogromne emocje już podczas przejazdu kolumny reklamowej! Z otoczką TdF moim zdaniem nie może się równać nawet taka impreza jaką było Euro 2012 !
… o Tourze jeszcze kiedyś napiszemy, tymczasem kilka zdjęć + jedno z naszego treningu przed TdP na Col des Saises:)

