Amsterdam – Mediolan 2012

sierpień – wrzesień 2012 /  2500 km (w tym 400 pociągiem)/ 26 dni / 5 krajów / 2 dni deszczu
Warszawa Wschodnia 7 sierpnia pociąg (29 euro/os, 10 euro/rower) do Amsterdamu. 
Paryż – Annency pociąg (40 euro/ os,)
Mediolan – Warszawa 2 września (160 pln/os)

Wysiadasz 8 sierpnia na stacji w Amsterdamie wiedząc niewiele ponad to, że 2 września o 14:00 masz samolot z Mediolanu i wypadałoby zdążyć! Już na peronie musisz mieć oczy dookoła głowy i uważać aby nie stanąć na drodze innemu rowerzyście. Odwiedzasz punkt informacji turystycznej, kupujesz mapę, zwiedzając miasto/miasteczko/okolicę jedziesz pod wskazany adres. Tam spotykasz świetnych ludzi, nikt przecież nie opowie Ci tyle o miejscu do którego dojechałeś, niż ktoś kto na stałę tam mieszka… budzisz się, dostajesz wyrazy uznania, słowa otuchy i coś do przekąszenia na drogę. Po 2 dniach zamieniasz holenderskie sery na belgijskie frytki, następnego dnia jesz francuskie bagietki, robisz honorową rundę na velodromie w Roubaix, mijasz Wieżę Eiffla z francuskiej stolicy pociągiem dojeżdżasz do Annency (400 km 40 euro/os), skąd pokonujesz 13 przełęczy Route des Grandes Alpes które do tej pory znałeś z EuroSportu, po pokonaniu każdej znajdujesz jakieś urocze miejsce do spędzenia nocy: camping (około 8 euro/os) lub gospodarstwo z gościnnymi ludźmi, rozbijasz namiot, wyciągasz kuchenkę i gotujesz pyszne spaghetti czy jajecznicę rano wcinasz musli z mlekiem i pyszne kanapeczki. Opalenizna coraz mocniejsza, spodenki coraz luźniejsze, o zimną wodę do picia nie musisz się martwić bo co chwilę mijasz miejsca gdzie możesz sobie napełnić bidony. O Wi-fi już nawet nie trudno w Alpach francuskich także bez problemu możesz dać znać znajomym, że żyjesz oraz być na bieżąco z CouchSurferami którzy na Ciebie czekają. Po kilkunastu dniach na trochę skrzypiącym już rowerze znajdujesz się w Monaco, jednak blask Twojego wyczynu przyćmiewają stojące obok Rolls Royce, Ferrari i inne Bentleye. Ponieważ garnitur pogniótł się w sakwie w kasynie możesz jedynie skorzystać z bankomatu. Wreszcie zamieniasz bagietki na włoską foccacię, do woli można zajadać się również tanimi owocami, przyrządzać makaron z rozmaitymi warzywami a na deser delektować się lodami. Kolejne 3 noce spędzasz na plaży z masą innych turystów, zaraz po tym jak dowiesz się od właścicieli campingów, że klient na jedną noc to słaby klient. Za to przynajmniej z prysznicem nie ma problemu możesz wziąć ”gratis po znajomości”. Zaczynasz kolejną wspinaczkę z poziomu 0 m n.p.m. Kiedy tylko zatrzymasz się pod kościołem i powiesz księdzu „Siamo di polacco” smutnieje i wspomina ”Karol, Papa, Cracovia…” przynosi orzeźwiającą oranżadę, pozwala rozbić namiot w przykościelnym ogrodzie i zadaje wiele pytań. Dzięki temu wszystkiemu masz siłę następnego dnia znów pedałować. I oto już się na niej znajdujesz… malownicza ścieżka rowerowa nad kanałem prowadzącą do Mediolanu, mimo że myślisz od 3 tygodni jak zapozować do zdjęcia przy tabliczce „MILANO” nic z tego, tabliczkę pokrywa warstwa czarnego sprayu trudno! Całe szczęście, że okazał się to najpoważniejszy problem wycieczki ;) . Stoisz pod wielką katedrą Il Duomo na skąpanym słońcem placu, nagle z błękitnego nieba zaczyna padać, momentalnie plac robi się pusty, wszyscy gdzieś się podziali. A Ty nie wierzysz, że minęło już tyle dni, że masz tyle gór, miast, poznanych ludzi i przygód za sobą i ciągle tę samą osobę obok… to właśnie przez to łezka kręci się teraz w oku… Z tego stanu wyrywa szybko telefon od tęskniących rodziców (osób najbardziej przeżywających wszystkie Twoje podróże), którzy zorientowali się, że Twój samolot wylatuje 7 godzin wcześniej. Krążąc nad Warszawą, cieszysz się, że po tylu dniach wyśpisz się w najwygodniejszym łóżku na świecie- swoim własnym. Po około dwóch dniach odnajdujesz się w rzeczywistości, orientujesz się, że nie można już tak bezkarnie jeść lodów, czekolady i grzanek, bo nie spalisz ich tak szybko, odhaczasz kilka kolejnych pozycji w „1000 places to see before you die” i zaczynacie wspólnie kombinować gdzie by tu teraz pojechać.
DSC_6535 DSC_6641 DSC_6703

 

Facebook

Zostaw wiadomość

Twój email nie zostanie opublikowany.

Switch to our mobile site